wtorek, 29 listopada 2016

Maska treningowa #2

Czołem!

   Zauważyłem, że ciężej jest nagrywać i mówić bezpośrednio do kamerki, niż pisać. Tutaj można coś zmazać, zastąpić... Myślę, że nie wyszło źle :) 1800 m.n.p.m!!!

Poprzednia recenzja tutaj - Maska treningowa #1



Nie dodałem do opisu jednej istotnej rzeczy:

   Podczas trenowania z rozregulowanym oddechem można wpaść w lekką panikę i łapczywie szukać powietrza (zobaczyć można to około 4 rundy na "biegu bokserskim") na szczęście szybko to unormowałem i wróciłem do treningu. Zachowajcie szczególną uwagę żeby oddychać spokojnie, a w razie braku tlenu po prostu zdjąć maskę.


ENJOY!


poniedziałek, 21 listopada 2016

„Bokser z Auschwitz – Losy Tadeusza Pietrzykowskiego” autorstwa Marty Bogackiej.



   Głównym bohaterem książki jest tytułowy Tadeusz Pietrzykowski.
   Przeczytałem tę książkę nie tylko ze względu na to, że głównym bohaterem jest pięściarz. Do lektury zachęciła mnie również tematyka wojenno-obozowa. W lekturze Tadeusza Borowskiego Pt. „U nas w Auschwitzu” natknąć można się na tekst Jeszcze dziś tkwi w nas pamięć o Numerze 77, który bił Niemców jak chciał” – jak to? Pewnie jakaś przenośnia, pewnie jakiś zabieg pisarza żeby nadać temu wyrażeniu mocy… otóż – nie! Mowa tutaj o "Teddy'm" - jak widać znanym tu i ówdzie... :)
   Książka jest bardzo ciekawa pod względem historycznym jak i sportowym. Liczne opisy życia obozowego, kombinatorstwa, sztuki przetrwania okraszone dużą dawka sportu, wytrwałości i walki... w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu. Na całość składa się opis życia przedwojennego, kiedy to Tadeusz był małym chłopcem, przez lata młodzieńcze i starty w zawodach boksu, aż do życia poobozowego. Szczegółowe opisy sportowych zmagań z jednej strony o medale, z drugiej zaś o chleb potrafią zelektryzować czytającego - często siedzącego na wygodnej kanapie, popijającego kawusię i odpoczywającego po treningu w tym i MNIE. 
   Moment trafienia do obozu w Auschwitz, był dla każdego więźnia szokiem. Szok przeżył również Nasz bohater, lecz umiejętności jakie nabył przed obozem uratowały go od śmierci w "obozowych łaźniach" i pozwoliły mu poniekąd kontrolować "długość swojego życia", które leżało w rękach SS-manów. Samozaparcie i charakter wyrobiony przez boks pozwolił Pietrzykowskiemu na robienie rzeczy niemożliwych - jakich? Zapraszam do lektury :)
Poniżej kilka cytatów, które zapadły mi w pamięć. Wiecie o jakich cytatach mówię...o tych, po których ma się dreszcz lub skłaniają do głębszego przemyślenia tematu. Interesujących punktów w lekturze jest więcej, ale nie chcę zabierać nikomu zabawy i streszczać tutaj wszystkiego...





Książka jak napisana ciekawie i płynnie przez co i płynnie się ją czyta, jedyna rzeczą do jakiej mógłbym ewentualnie się przyczepić (chociaż to zbyt mocne słowo) były liczne "wycinki"/ cytaty z gazet. Nieraz było to potrzebne, nieraz nie. Tę ocenę zostawiam Wam. Liczę, że kogoś zachęcę do przeczytania tej książki. Zachowany
charakter sportowy i tematy, o których każdy z Nas powinien pamiętać - zachęta o jakiej należy pamiętać. Boom!

Mój ulubiony cytat z książki to:



Teraz ja idę potrenować i przysunąć się jeszcze bliżej do zamierzonej formy, a Wy namyślcie się czy chcecie być "Teddy'm" w swoim sporcie :) Szybkim, zwinnym, inteligentnym!



MOJA OCENA KSIĄŻKI TO:


środa, 9 listopada 2016

Czy ziewasz w trakcie treningu?

   Boom! #VanDammeCzeledż ma już swoich zwolenników - mój ogromny sukces. Zachęcić kogoś do wykonania tak trudnej rzeczy jak szpagat? Myślałem, że to nie możliwe, a jednak! :)
Instagram i facebook po prawej stronie interfejsu. Zapraszam do udostępniania, lajkowania i udziału w "czelendżu"!

#VanDammeCzelendż - petarda!

   Na samym wstępie czy wiemy co to jest ziewanie? Pewnie - głęboki wdech i wydech powierza - często ze łzami w oczach - prostszej definicji nie mógłbym wymyślić. Ale jak się to ma do sportu?

Źródło: Klik. 
 Na pewno zachciało Ci się ziewać, po spojrzeniu na to zdjęcie! Spoko, ja ziewam już od momentu napisania tytułu posta!


    Ciężko wytłumaczyć po co Nam w ogóle ziewanie. Najprostsze wyjaśnienie to dotlenienie organizmu w kryzysowej (dla ciała) sytuacji - np. Po przebudzeniu lub kiedy Nam się chce spać. Wiadomo - im bardziej dotlenione mięśnie, tym bardziej nam się cokolwiek CHCE!

   Często kiedy robiłem dużo treningów tygodniowo, kilka minut przed wejściem na salę ziewałem... Dlaczego?! Przecież idę na trening, adrenalina buzuje, w głowie szał od myśli: "jaką technikę dziś poznam... i czy się bijemy?!" - nie chce mi się spać! Natrafiłem wtedy zupełnie przypadkiem, na jakiejś stronie internetowej na artykuł, że ziewanie objawia się nie tylko kiedy Nam się nudzi i jesteśmy zmęczeni, ale i wtedy kiedy jesteśmy w kręgu sytuacji stresowej... oddychamy płycej, przez co brakuje tlenu i "zieeeeewamy". Kiedy czujemy radochę ze zbliżającego się treningu Nasz organizm traktuje to jako sytuację stresową moje kurczaczki. Podwyższone tętno, dynamit w nogach, szalejące myśli... - pozytywny stres! :)

Źródło: Klik.
Oj Ty! Znowu zieeeeew?!  

Powyższe stwierdzenie poparłem małym EKSPERYMENTEM!

   Otóż... zauważyłem, że ziewam przed treningiem - tak, to już ustaliliśmy przed chwilą. Przez kupę czasu chodziłem na salę obok bardzo dużego poznańskiego parku, więc jeśli park to i świeże porcje tlenu... Postanowiłem inhalować się świeżym powietrzem w drodze na matę i sprawdzić, czy faktycznie jestem niedotleniony... ziewanie ustąpiło! Niedotlenienie organizmu zostało przegonione, a ja z jeszcze większą siłą wchodziłem do klubu. Pozytywny stres połączony ze sportową podnietą działał na mnie w ten sposób, że ograniczał mi oddech #sadysta. Faktycznie czułem płytszy oddech i to on sprawiał, że chciało mi się ziewać... Tym samym organizm domagał się o tlen. Właściwie to... jaranko przed treningiem zostało mi do teraz. Ahh... :)

   Oglądałem też baaardzo dawno temu dokument pt.: "48 godzin z życia kobiety - Agnieszka Rylik". Agnieszka Rylik to mistrzyni europy i mistrzyni świata w boksie zawodowym. Mistrzyni świata, europy oraz polski w kick-boxingu: odpowiednio - 4 razy, 3 razy, 2 razy!

Źródło: Klik. Jak będziecie mieli tyle tytułów co ta Pani, to też ponosicie zegarki na dwóch rękach! A co! :)

   Fragment, który utkwił mi w pamięci znajdziecie poniżej (filmik powinien odpalić się już na tej części, gdzie mówi o ziewaniu, w razie czego - 22:33):



   Jak widać nie jestem odosobniony w tej czynności i prawdopodobnie wielu z Was ma tak samo - to nic strasznego z mojego punktu widzenia...

      Ale jeśli czujesz, że dzieje się coś niedobrego z Twoim organizmem zawsze warto iść do specjalisty. W tym przypadku do pulmonologa albo zrobić badania spirometryczne! 

   Na pewno nieporównywalnie większy stres i adrenalinę miała Agnieszka przed walką, ale myślę, że w jakimś stopniu organizmy w działaniu są podobne.

   Więc teraz jeśli ktoś w szkole, w pracy, na treningu, czy gdzie tam czasem lubisz ziewnąć zapyta Ci się "czy jesteś znudzony?" - odpowiesz mu jasno, że ziewa się nie tylko od zmęczenia, ale także od gotowości do pracy! :)

   Przed każdym treningiem polecam wziąć bardzo głębokie wdechy i wydechy przed wejściem na salę. Później uspokoić tętno i zabrać się do roboty - im większa kontrola nad ciałem, tym większa satysfakcja treningowa.

 Organizm dotleniony = organizm zadowolony!